Historia pewnego chochlika / Wiślniański Nieregularnik Poetycki

Zdarzył się w „Tygodniku” zamach na płeć i tożsamość. Choć Redakcja winnym uznała drukarskiego chochlika, a Poetka wybaczyła, zdarzenie to weszło na stałe do kanonu ekscesów redakcyjnych, które choć nie powinny mieć miejsca, to – skoro zaistniały – wciąż bawią i uczą.

A my, idąc za radą Autorki wiersza, nie idziemy ubitymi ścieżkami i mierzymy się z wierszem i chochlikiem ponownie.

TYGODNIK POWSZECHNY 52-53/1989
 
JULIAN HARTWIG
Rozważając pewne życie
 
Nie czekaj Pora odszukać własną drogę
nazbyt długo chadzałeś ubitymi szlakami
w blasku słów wyrazistych i jednoznacznych uczuć
Być może w niedopowiedzeniu była twoja prawda
ale ty chciałeś wspólnoty za wszelką cenę
zagłuszając siebie nawet w snach
Gdybyś wiedział choć trochę kim jesteś
ale po to trzeba przejść przez pokorę
w której ćwiczono kiedyś od małego
i przyznać trzeba
nie każdy przez tę próbę przechodził bezkarnie
Czymże jesteś żeby osądzać swój los?
Zostało ci jeszcze trochę czasu podczas trwającej zimy
w jej nagłych błyskach odśnieżonego nieba
w miękkich dreszczach przedwiośnia
w gorących przysięgach lata
Spocznij gdziekolwiek jesteś
w kamieniołomach bloków miejskich
czy w cieniu gotyckich katedr
w obliczu bezdomności nędzarzy śpiących pod mostami
pogodniejszych od ciebie i bardziej wyzwolonych
Zapomnij jakie przyznano ci miejsce
tylko wówczas zachwyt jest możliwy
Nie licz na śmierć
Ona nie jest żadnym wyzwoleniem

 
                                                 1987
 
“TYGODNIK POWSZECHNY” 1/1990
 
PRZEPRASZAMY
 
Przysłowiowy, tym razem nader jadowity, chochlik drukarski zniekształcając  w ostatnim numerze “TP” imię znakomitej poetki pani Julii Hartwig, dokonał zarazem swoistego zamachu na jej płeć i tożsamość. Za ten kuriozalny wybryk redakcja gorąco przeprasza Autorkę i Czytelników. Choć pewni, iż ów dalekosiężny eksces nie wzbudził w nim cienia popłochu, przepraszamy równie gorąco męża Poetki pana Artura Międzyrzeckiego.
 
                                                                                                                              RED.               

Skip to content