Niebo czy – «Tygodnik Powszechny»? /Gałczyński i Maj w Nieregularniku Poetyckim

Dziś (tj. 23 stycznia) w Wiślniańskim Nieregularniku Poetyckim dwugłos: zupełnym nieprzypadkiem, bo dziś właśnie mija 121. rocznica Jego urodzin, wiersz Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego “Czterdziesty szósty Kraków”, oraz niezwykle cenne dopełnienie tej opowieści o Krakowie (także w wersji audiowizualnej), utwór napisany przez Bronisława Maja, który dziś żadnego jubileuszu, rocznicy lub choćby imienin nie obchodzi. Czytajcie i słuchajcie o Krakowie i o “Tygodniku Powszechnym”.

Czterdziesty szósty Kraków
Autor: KONSTANTY ILDEFONS GAŁCZYŃSKI

Jesień. Już liście kolorowe
jak wstążki na gitarze mojej.
u Noworolskiego Palester pije
„Pół czarnej” z niepokojem:

– Bo jesień, wie pan, głupia historia:
grypa i wiatr, i oratoria.

W Mariackim (złoto wśród purpury,
które się spina z nią jak brosza)
stoją sobie cztery figury
dobrego majstra Wita Stwosza,

więc z łezką patrzę nostalgiczną
na sztukę dobrą, nie hermetyczną.

A przed Mariackim (co ja bazgrzę!)
fotografują Amerykanie
stare nagrobki, ale także
gołąbki srebrne niesłychanie,

a dzwony dzwonią… człowiek rzekłby.
Niebo czy – «Tygodnik Powszechny»?

To – sans rancune. Bo trzeba przyznać:
(zdanie samego jest Jerzego),
że dziwna byłaby ojczyzna
bez «Tygodnika Powszechnego»,

w ten fiolet tylko nieco czerwieni,
wtedy się wszystko na lepsze odmieni.

Tylko – łagodnie. Lecz na mą mamę!
po cóż ja palce pcham pomiędzy?
Ta rzecz – to nie mój departament,
mój departament to jest: księżyc,

gitary, szpady, żart Pinokia
i w ogóle angelologia.

Ech, mój Krakowie krakauerski,
wypić by cię jak wino z dzbanka!
Tu jeszcze grają. „Jarmark perski”,
tu błyszczy Skierski i Ciecierski,
tu śpiewa „Krysia Leśniczanka”:

CESARZU, CESARZU,
SZLACHETNE IMIĘ TWE,
CESARZU, CESARZU,
TWÓJ KRAKÓW MÓWI: NIE.

A po teatrze z Kaziem Wyką
gadamy sobie o «Twórczości»,
o wierszach z sensem i z muzyką,
o Wenecji i o miłości,

i o fistaszkach, i o knedliczkach,
i o rysuneczkach Jana Kamyczka;
i wschodzi księżyc, cham bezsenny,
ale prawdziwy, przedwojenny,

więc znów na Planty, uliczkami,
po tym księżycu, jak po wodzie
(albo po chromatycznej gamie),
nad Wisłę, gdzie buszuje młodzież
i do znudzenia, do migreny
nuci nad Wisłą durne refreny,
np.
„Góralu, czy ci nie żal?”
albo
„LIRYKA LIRYKA
TKLIWA DYNAMIKA
ANGELOLOGIA
I DAL”.

Bronisław Maj

45 rok, kaput z Hitlerem
Wiwatuje lud
Cieszy się, wreszcie pożyje
Wtem Stalin cap go za szyję.

Lud jak to lud, chciał kiełbasy
Oraz na wódkę był łasy
I różne sprośne fik-i-mik
Wiadomo, Polak-katolik

Z tych Stalin chciał katolików
Zrobić homosowietików
By więc lud do cna nie zdziczał
Powołał Pan Turowicza

I taki miał do niego speech:
Tyś jest jak Noe Turowicz
Na Wiślnej arkę zwodujesz
I w niej mój lud uratujesz

Nieś go przez otwarte morze
Gołubiew ci w tym pomoże
Herbert i Stomma, Bardecki,
Malewska i Woźniakowski

I Morstinowa z Szczepańskim
Kisiel i ksiądz Piwowarczyk

Turowicz rzekł: Słowo Pańskie
i w mig zrobili “Tygodnik”

Skip to content