Ojciec Malachiasz pisze do Redakcji (Wakacje z duchami )

Listy Tadeusza Żychiewicza znanego też z łam „Tygodnika Powszechnego” jako Ojciec Malachiasz to bez wątpienia najbarwniejsza część korespondencji, którą publikujemy dla Państwa w cyklu „Wakacje z duchami”. Zapraszamy do przeczytania kilku kolejnych listów przesłanych do redakcji z ul. Wiślnej 12.

Bez daty

Czytajcie, czytajcie! To nie jest o wyborach! Ani o Wałęsie! Ani też nie jest to 25 odcinek Skalskiego o beznadziejnej sytuacji gospodarczej! Ani nawet o elektrowni atomowej, której i tak nie będzie, bo nie ma forsy, ani betonu, ani gwoździ!!

T.

P.S.

Gdyby to było możliwe, to byłoby cudnie gdyby Prałat tego nie czytał. To jest ludojad. Gdyby mu wpadł w ręce sam Syracydes albo nawet Salomon – zaraz by usłyszał: „a cóż to za Mądrość Boża,która igra na okręgu ziemi”? I co to niby znaczy, że „jej rozkoszą być z synami ludzkimi”? Czy to nie dwuznaczne?? I ptaszek. Oj.

T.

Bystra Śl., 11 VI 89

Katarzyno Zofio,

cóż to ja słyszę o Was? W redakcji TP ponoć kłębi się od dyrektorów i ministrów, a w tym tłumie – co? Oto przewija się chyłkiem Emisariusz z samej Stolicy z wódą prawie zagraniczną. (…) Cóż to, brak Wam pożytecznych zajęć? Z masonami byście ździebko powalczyli. (…) Na Miecia Pszona wpływali byście zbawiennie. Zadbalibyście w ogóle. Wy lepiej popatrzcie na niejaką Teresę Skoczyńską. (…) To Wy się poprawcie, póki co, może jednak nie jest za późno nawet w tak podeszłym wieku. Bo jak nie, to będę musiał poprosić Panią Poseł, aby zwróciła na Was baczną uwagę. A jak ona zwróci baczną uwagę, to już nie muszę mówić, co będzie.

Z chrześcijańskim pozdrowieniem

Tadeusz

P.S.

Dostałem już dekret emerytalny: 107 patyków. Strasznie byłem dumny, że taki jestem okrrropnie bogaty. Kiedy jednak w Domu Towarowym Klimczok, największym w Polsce, zobaczyłem adidasy za 80 tys. – zwiędłem jak ten kwiatuszek. Czego Wam jednak nie życzę, bom człek łagodny.

Jej Wysokość Katarzyna

Pokornie i uniżenie do stóp się ścielę i upraszam: w niegodnym lokalu, w którym jeszcze czasem bywam – jest pokój, zaś w pokoju biurko, przy którym czasem jeszcze zasiadam. Na biurku zaś, po prawej, jest nieopisany bajzel. Niech Wasza Imperatorska Wysokość będzie tak nieopisanie i niezasłużenie łaskawa i łypnie bystrym i wszystko przenikającym oczkiem, czy aby przypadkiem w tymże nieopisanym bajzlu nie zaplątało się małe, skórzane, brązowe etui, w którym było wieczne pióro (czarny Pelikan) oraz cztery szczupłe pisaczki. Bo mi to znikło, a nie wiem gdzie. A może ktoś z Przewielebnych Kolegów znalazł, pożyczył, zabezpieczył? Jeśli Wasza Wysokość nie znajdzie tego (przepraszam za zwątpienie całkiem nie na miejscu), będę nieutulony w żalu swoim.

Lecz na razie jestem przy nadziei.

Łączę wyrazy

Sługa uniżony

Tadeusz

Bez daty

Kaśka, Zwierzęcie Człekopodobne!

Wyjeżdżając prosiłem Marianka w przedpokoju, żeby nie zapomniał o TP dla p. Michalskiej. Umówiłem się, że będzie zakładał go za rurę. Adresatka nie mogła przyjść w środę, a w czwartek już koperty za rurą nie było. Bądź tak uprzejma, jeśli potrafisz, i powiedz mu, żeby o mnie pamiętał pod względem tego TP.

Szalom dla rebe Musiała!

Teresko, trzymaj tę ferajnę za twarz, jeśli takową ma.

Serdeczności, uściski, ucałowania.

T.

Skip to content