Wiersze, których nikt nie czyta / Wiślniański Nieregularnik Poetycki

Z „Tygodnikiem Powszechnym” wiążą się też wiersze, których nikt nie czyta. Nie tylko dlatego, że nie zostaną na jego łamach opublikowane. Dziś historia pewnej korespondencji, a także wiersz o możliwym zakończeniu.

Kompozycję wieńczy zdjęcie nieznanego autorstwa, które stanowi ilustrację typowego biurka w redakcji „TP” oraz faktu odnotowanego ongiś przez Jerzego Pilcha, że oto „w korekcie przyszło ostatnio na świat dziecko”.

TP 3/1951

Autorów, pragnących, by redakcja oceniła ich utwory, prosimy o podawanie nazwisk i adresów. Na łamach „Tygodnika” ocen nie udzielamy. REDAKCJA

                                                            Kraków, 16.06.2003

Szanowny Panie,

nie wydrukujemy przesłanych utworów.

Z poważaniem

                                                                                 24 VI 2003

No to pocałujcie się w dupę!

Zadufana w sobie redakcjo: żeby jednym, byle jakim zdaniem odpisać człowiekowi – który Was wybrał… Wy, którzy tyle piszecie o Bogu i miłości… Drukujecie wiersze, których nikt nie czyta, a Pan Wielki Miłosz w wielu sądach po prostu się myli – poezja poetów okresu Młodej Polski jest o wiele cenniejsza od jego utworów.

Wiersz to głównie rym.

Trochę więcej pokory.

A nawiasem mówiąc Wasz Tygodnik Powszechny – wcale nie jest powszechny.

Zalega w kioskach.

                                                                                   25 VI 2003

Szanowna Redakcjo „Tygodnika Powszechnego”

Chciałbym przeprosić całą Redakcję za ton mojego poprzedniego listu (który napisałem wczoraj), a zwłaszcza za pierwsze zdanie – którego nie zacytuję. Napisałem tamte słowa zaledwie po kilku godzinach od otrzymania od Wad odmownej odpowiedzi co do wydruku moich wierszy – i stąd tak wielkie moje wzburzenie i rozczarowanie,

Najbardziej zabolała mnie jednak nie odmowa, ale sposób odpowiedzi. Zaledwie 3, 4 zdawkowe słowa w tonacji wyłącznie służbowej. Zdarzało już się: że otrzymywałem od czasopism odpowiedzi odmowne; ale bardzo grzecznie napisane, z wyrazami podziękowania itd. Z taką spotkałem się pierwszy raz…

Przepraszam Redakcję za moje uniesienie, za to, że puściły mi nerwy.

———————–

Wojciech Bonowicz

Możliwe zakończenie

A potem wszyscy Polacy
wstąpili do nieba.
I już nie było
nie było Polaków.

Z tomu ECHA, biuro Literackie, Wrocław 2013

Skip to content